PARAGRAF 42 – czyli jak Policja robi z prawa cyrk, żeby nie wypłacić zaległych pensji. A wiedzą, że muszą.
PARAGRAF 42 – czyli jak Policja robi z prawa cyrk, żeby nie wypłacić zaległych pensji
Dziś w Muzeum Bezprawia eksponat szczególny i dlatego po raz kolejny zaprezentowany – pismo Komendanta Miejskiego Policji w Zielonej Górze z 4 grudnia 2025 r.
To jest małe mistrzostwo świata w kategorii „akrobatyka prawna”. Zobaczcie, jak próbuje się mnie spławić, zasłaniając się art. 42 ustawy o Policji.
O co poprosiłem Policję – i co usłyszałem w odpowiedzi
Złożyłem do Komendanta Miejskiego wniosek o wydanie decyzji w sprawie mojego statusu służbowego. Napisałem wprost:
„Rozkaz personalny z 1998 roku nigdy nie został mi doręczony. Skoro nie ma dowodu doręczenia, to nie wywołał skutków prawnych. Proszę to potwierdzić decyzją i dopuścić mnie do służby (albo przywrócić na podstawie art. 42 ustawy o Policji)”. Sama Policja w osobie Komendanta Miejskiego Policji potwierdza, że w moich aktach brak jest potwierdzenia doręczenia rozkazu 5123 z 1998 roku. (zobacz to zaświadczenie)
A co odpisuje Komendant? Upraszczając urzędniczy bełkot, logika jest taka:
„Panie Żbikowski, skoro Pan twierdzi, że rozkaz nie został skutecznie doręczony, to znaczy, że w Pana ocenie nie został Pan zwolniony ze służby. Tymczasem art. 42 ustawy o Policji dotyczy przywrócenia do służby osób zwolnionych. Skoro Pan uważa, że nie jest zwolniony, to my nie możemy zastosować procedury przywrócenia. W związku z tym nie widzimy podstaw do wydania decyzji administracyjnej.”
Czyli w wolnym tłumaczeniu: „Skoro uważa Pan, że nie został zwolniony, to nie możemy Pana przywrócić. Szach-mat”.
W tym wywodzie jest jeszcze jedna rzecz, która mnie uderza. Komendant próbuje sprowadzić całą sprawę do „mojej oceny” – jakby to od mojego subiektywnego poglądu zależało, czy rozkaz został skutecznie doręczony, czy nie. Tymczasem w prawie administracyjnym nie moja opinia ma znaczenie, tylko obiektywny stan faktyczny i obiektywna treść prawa. Ja mogę się mylić, mogę nie znać wszystkich niuansów (w końcu to wobec obywatela tradycyjnie przywołuje się paremię ignorantia iuris nocet), ale to na organie ciąży obowiązek wyjaśnienia sprawy i zastosowania prawa w sposób zgodny z Konstytucją i K.p.a., a nie wymyślania takiej interpretacji, która pozbawi obywatela należnego mu prawa.
Już na pierwszym roku studiów prawa uczymy się definicji sprawiedliwości z prawa rzymskiego: „Iustitia est constans et perpetua voluntas ius suum cuique tribuendi” – sprawiedliwość to stała i niezmienna wola oddawania każdemu tego, co mu się należy (Domicjusz Ulpian). Tutaj widzimy dokładne przeciwieństwo tej zasady: zamiast woli oddania funkcjonariuszowi jego ius suum, mamy stałą i uporczywą wolę takiego wyginania przepisów, by nic mu nie oddać.
Na koniec Komendant dokłada jeszcze wisienkę na torcie – zdanie, którym próbuje elegancko zamknąć mi usta:
„Moje stanowisko proszę uznać za ostateczne, w związku z czym dalszą korespondencję w tych sprawach uważam za bezprzedmiotową”.
W języku administracji ma to brzmieć poważnie. W języku prostym oznacza: „Nie będzie decyzji, proszę nam już nie zawracać głowy”. Problem w tym, że prawo nie zna kategorii „ostatecznego stanowiska bez decyzji”. Zna za to bezczynność organu, ponaglenie z art. 37 K.p.a. i kontrolę NIK. Z tej „uprzejmej prośby o zakończenie korespondencji” zrobiłem więc bilet w jedną stronę – do Komendy Wojewódzkiej i do Najwyższej Izby Kontroli.
Policjant Schrödingera: zwolniony i niezwolniony jednocześnie
Widzicie ten absurd?
- Dla kadr jestem zwolniony – skoro nie wypłaca się mi uposażenia i traktuje jako „byłego policjanta”.
- Dla procedury przywrócenia (art. 42) nagle staję się „nie-zwolniony” – bo wtedy można odmówić wszczęcia postępowania i wydania decyzji.
To jest właśnie „Policjant Schrödingera” – jednocześnie zwolniony i niezwolniony, w zależności od tego, co akurat jest wygodne dla budżetu i wizerunku formacji.
Panowie Komendanci, to jest miecz obosieczny
Skoro w piśmie z 4 grudnia 2025 r. sugerujecie, że art. 42 ustawy o Policji nie ma zastosowania, bo w mojej ocenie nie doszło do skutecznego zwolnienia, to ta logika ma prosty skutek:
pośrednio przyznajecie, że mój stosunek służbowy nie został skutecznie rozwiązany.
A skoro tak, to nie proszę już o łaskę „przywrócenia”. Żądam potwierdzenia ciągłości służby i wypłaty należnego uposażenia za cały okres, w którym byłem gotów do służby, a byłem traktowany jak ktoś „poza systemem”.
To są dziesiątki tysięcy złotych rocznie, liczone od 1999 roku. W skali 27 lat mówimy o szacunkowo około 25 milionów złotych. I nie jest to żaden „prezent”, tylko prosta konsekwencja tej samej logiki, którą teraz posługuje się Policja.
Co naprawdę wynika z art. 42 ustawy o Policji
Art. 42 ustawy o Policji reguluje sytuację funkcjonariusza, który został bezprawnie zwolniony, a następnie następuje uchylenie rozkazu albo stwierdzenie jego nieważności. Wtedy ustawodawca przewidział m.in.:
- przywrócenie do służby na równorzędnym stanowisku,
- świadczenie pieniężne za okres pozostawania poza służbą,
- wliczenie okresu, za który przyznano świadczenie, do okresu służby (ust. 6).
Jeżeli więc niedoręczony rozkaz 5123/1998 traktujemy jako akt bez podstawy prawnej, to macie tylko dwie logiczne drogi:
- Wydajecie decyzję – że jednak zostałem skutecznie zwolniony. Wtedy otwieracie drogę do klasycznego zastosowania art. 42 (przywrócenie + świadczenie pieniężne + zaliczenie okresu do służby) i do kontroli sądowo-administracyjnej.
- Przyjmujecie, że nie doszło do skutecznego zwolnienia – czyli mój stosunek służbowy trwa nieprzerwanie. Wtedy nie ma mowy o „przywróceniu”, tylko o wypłacie zaległego uposażenia za wszystkie lata pozostawania w gotowości do służby.
To, czego nie wolno zrobić organowi działającemu „na podstawie prawa” (art. 6 K.p.a.), to uciec w trzecią drogę: zastąpić decyzję zwykłym pismem informacyjnym i ogłosić, że sprawa ma „co najwyżej charakter cywilnoprawny”.
Decyzja albo przelew
Dlatego stawiam sprawę jasno:
- Albo wydajecie decyzję odmowną w sprawie mojego statusu służbowego – decyzję z pełnym uzasadnieniem faktycznym i prawnym, z pouczeniem o odwołaniu. Wtedy zobaczymy się w sądzie administracyjnym i porozmawiamy o braku dowodu doręczenia rozkazu 5123/1998.
- Albo uznajecie, że w świetle waszej własnej logiki nie zostałem skutecznie zwolniony – i przygotowujecie rozliczenie zaległego uposażenia, z odsetkami, za wszystkie lata pozostawania w gotowości do służby.
Uciekanie w „pisma informacyjne” i zabawę w słówka przy art. 42 już nie zadziała. Ponaglenie na bezczynność z art. 37 K.p.a. trafiło do Komendanta Wojewódzkiego Policji, a Najwyższa Izba Kontroli została powiadomiona o praktyce „Policjanta Schrödingera”.
Eksponat w Muzeum Bezprawia
Pismo z 4 grudnia 2025 r. stało się kolejnym eksponatem w Muzeum Bezprawia – dokumentem pokazującym, jak łatwo w Polsce zamienić ustawę w narzędzie obrony budżetu, zamiast ochrony praw funkcjonariusza i obywatela.
Wasza retoryka właśnie zderzyła się z logiką. I z moją teczką personalną, w której brakuje jednego, małego, ale kluczowego papierka: dowodu doręczenia rozkazu 5123/1998.
Zbigniew Żbikowski, podkomisarz Policji (formalnie w służbie – bez przydziału służbowego, bez doręczonego rozkazu o zwolnieniu)
Komentarze
Prześlij komentarz