MUZEUM BEZPRAWIA — ŚLEDZTWO, KTÓRE UMARŁO ZANIM SIĘ ZACZĘŁO
Muzeum Bezprawia: Śledztwo, Które Umarło Zanim Się Zaczęło (Jak Prokuratura i Sąd Ochroniły Bezprawie KRK)
Data: 29 października 2025 | Eksponaty: Postanowienia Prokuratury Rejonowej Warszawa Praga-Południe (sygn. 1 Ds 1126/06/3), zarządzenie tejże prokuratury z 15.11.2006 r., postanowienie Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga (sygn. I 3 Dsn 777/06/Płd) oraz (domniemane) postanowienie Sądu Rejonowego.
W poprzednich salach Muzeum widzieliście Państwo, jak bezprawne działanie Krajowego Rejestru Karnego (KRK) zniszczyło moją karierę i przyczyniło się do utraty córki. Widzieliście też, jak Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych (GIODO) umył ręce od obowiązku zawiadomienia prokuratury.
Dziś zapraszam do sali, która pokazuje, co stało się, gdy sam postanowiłem ten obowiązek wypełnić. To sala poświęcona prokuratorskiej i sądowej machinie, która, zamiast ścigać bezprawie, znalazła sposób, by je zalegalizować i zamieść pod dywan.
Akt I: Zawiadomienie o Przestępstwie
W 2006 roku, uzbrojony w ostateczną decyzję GIODO potwierdzającą bezprawność działania KRK, złożyłem w Prokuraturze Rejonowej Warszawa Praga-Południe zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstw przez pracowników KRK:
- Nadużycia władzy (art. 231 § 1 k.k.) – poprzez świadome ujawnienie danych wrażliwych osobie nieuprawnionej (mojemu pracodawcy), działając na moją szkodę.
- Bezprawnego przetwarzania i udostępniania danych (art. 51 ustawy o ochronie danych osobowych).
Wydawało się logiczne, że prokuratura, mając dowody na bezprawie, natychmiast wszcznie śledztwo.
Akt II: Prokuratorski Mur – Odmowa Wszczęcia Śledztwa
Odpowiedź Prokuratury Rejonowej (postanowienie z 21.09.2006 r., sygn. 1 Ds 1126/06/3) była jak uderzenie obuchem: ODMOWA WSZCZĘCIA ŚLEDZTWA.
Uzasadnienie? To majstersztyk prawniczej ekwilibrystyki:
- Co do art. 231 k.k.: prokurator stwierdził „brak znamion czynu zabronionego”. Oparł się na rzekomej legalności działania KRK (co było nieprawdą!), a przede wszystkim – bezkrytycznie powołał się na pierwszą, błędną decyzję GIODO uznającą działanie KRK za legalne, ignorując fakt, że GIODO tę decyzję uchylił i przyznał mi rację.
- Co do ustawy o ochronie danych: sięgnięto po wygodniejszą wymówkę – przedawnienie karalności (czyn z 2001 r., zawiadomienie z 2006 r.).
Akt III: Podwójny Mur – Próba Odebrania mi Praw Ofiary
Nie poddałem się. Złożyłem zażalenie na decyzję prokuratora rejonowego do jednostki nadrzędnej – Prokuratury Okręgowej. I tu system pokazał swoją prawdziwą twarz. 15 listopada 2006 r. ta sama prokurator, mgr Maria Jaskuła, wydała zarządzenie o odmowie przyjęcia mojego zażalenia, uznając, że wniosła je „osoba nieuprawniona”. Jednym pociągnięciem pióra próbowano odebrać mi status pokrzywdzonego i zamknąć mi usta, zanim argumenty trafią wyżej.
Akt IV: Małe Zwycięstwo i Sądowy Finał (czyli Kafka w czystej postaci)
Ponownie, nie poddałem się. Zaskarżyłem to kuriozalne zarządzenie. Dopiero 26 stycznia 2007 r. Prokuratura Okręgowa (sygn. I 3 Dsn 777/06/Płd) przyznała mi rację, uchyliła decyzję prokurator Jaskuły i jednoznacznie potwierdziła: TAK, JEST PAN POKRZYWDZONYM.
Wydawało się, że mur pękł. Ale to była iluzja. Prokuratura Okręgowa, zamiast sama wznowić śledztwo, po kilku miesiącach (29.05.2007 r.) przekazała moje pierwotne zażalenie (na odmowę wszczęcia śledztwa z Aktu II) do Sądu Rejonowego. I tam nastąpił ostateczny absurd: sąd, który wcześniej musiał potwierdzić mój status pokrzywdzonego, ostatecznie utrzymał w mocy postanowienie prokuratora o odmowie wszczęcia, powielając te same błędne argumenty (pierwsza, uchylona decyzja GIODO + przedawnienie).
To jest logika rodem z Kafki: system uznaje, że jesteś ofiarą przestępstwa, ale jednocześnie odmawia ścigania sprawcy, bo „nic się nie stało” albo „już za późno”.
Wnioski: Kto chroni interes dziecka, gdy Państwo łamie prawo?
Te dokumenty są druzgocącym dowodem, że w mojej sprawie zawiodły wszystkie szczeble wymiaru sprawiedliwości. Prokuratura i sąd, zamiast dążyć do prawdy materialnej i ścigać bezprawie popełnione przez inną instytucję państwową (KRK), schowały się za formalnymi wybiegami i świadomie oparły się na błędnej decyzji administracyjnej, ignorując tę ostateczną i prawidłową.
To nie była pomyłka. To była systemowa odmowa wymierzenia sprawiedliwości. Odmowa, której ostateczną ofiarą stało się również moje dziecko. W momencie, gdy KRK bezprawnie zniszczyło moją karierę, właśnie spłaciłem wszystkie zaległości alimentacyjne. Miałem stabilną, dobrze płatną pracę i realną perspektywę na płacenie wyższych alimentów, o które wnosiła matka Kasi.
Bezprawne działanie KRK, a następnie odmowa ścigania tego bezprawia przez prokuraturę i sąd, bezpośrednio uderzyły w materialny interes mojego dziecka. Uniemożliwiono mi zarobkowanie na poziomie, który pozwalałby na godne alimenty, skazując tym samym Kasię na lata niższych świadczeń.
System nie tylko nie ochronił mnie, pokrzywdzonego obywatela. System zawiódł również jako strażnik dobra dziecka, którego przyszłość finansowa została narażona na szwank przez bezczynność tych, którzy mieli stać na straży prawa. To jest kolejny, bolesny eksponat w moim Muzeum Bezprawia.
Dokumenty źródłowe
Wpis jest częścią cyklu „Muzeum Bezprawia”. Każdy eksponat to autentyczny dokument z mojej sprawy — opatrzony datą, sygnaturą i źródłem.

Komentarze
Prześlij komentarz