SUKCESJA BEZPRAWIA. Jak Komendant Miejski Policji w Zielonej Górze został żyrantem błędów z 1998 roku.
SUKCESJA BEZPRAWIA. Jak Komendant Miejski Policji w Zielonej Górze został żyrantem błędów z 1998 roku.
1. 18.11.2025 r. – Komendant Miejski Policji wydaje zaświadczenie: w aktach brak dowodu doręczenia rozkazu zwolnienia nr 5123.
2. 25.11.2025 r. – Komendant Wojewódzki potwierdza to w Postanowieniu nr 10.
3. 28.11.2025 r. – Ten sam Komendant Miejski wysyła mi pismo (bez sygnatury!), w którym stwierdza, że zwolnienie było skuteczne i odmawia wypłaty.
Wniosek: Obecny Komendant dobrowolnie wziął na siebie odpowiedzialność za 27 lat bezprawia, ignorując własne ustalenia sprzed 10 dni.
Szanowni Państwo,
W Muzeum Bezprawia prezentujemy dziś studium przypadku: jak urzędnik w 2025 roku dobrowolnie staje się zakładnikiem błędów popełnionych w ubiegłym wieku.
1. Trzy dokumenty – trzy wersje rzeczywistości
W ciągu zaledwie 10 dni otrzymałem od Policji trzy dokumenty. Zestawienie ich treści pokazuje schizofrenię, w jakiej działa ta instytucja.
1.1. Zaświadczenie Komendanta Miejskiego z 18.11.2025 r.
To dokument urzędowy, wydany na podstawie art. 217 K.p.a. Nie jest to „opinia”, tylko twardy fakt wynikający z akt.
„…w Pana aktach osobowych przechowywanych w archiwum Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie Wlkp. brak jest dowodu doręczenia rozkazu personalnego Komendanta Głównego Policji nr 5123 z dnia 16.11.1998 r. o zwolnieniu Pana ze służby w Policji.”
1.2. Postanowienie Komendanta Wojewódzkiego z 25.11.2025 r. (nr 10)
Organ nadrzędny (II instancji) przeprowadził śledztwo w archiwach i potwierdził:
- w aktach znajduje się wyłącznie kserokopia rozkazu 5123,
- brak sposobu doręczenia, daty i podpisu odbioru,
- organ nie dysponuje żadnym dowodem, że rozkaz kiedykolwiek został mi doręczony.
1.3. Pismo Komendanta Miejskiego z 28.11.2025 r. – „list zamiast decyzji”
Trzeci dokument to odpowiedź KMP na moje wezwanie do zapłaty. To kuriozum biurowe:
- nie ma żadnej sygnatury / L.dz.,
- nie zawiera nagłówka „DECYZJA”,
- nie zawiera pouczenia o odwołaniu.
Ale w treści Komendant pisze, że zostałem skutecznie zwolniony i odmawia mi pieniędzy. Czyli: 10 dni po tym, jak podpisał, że "nie ma dowodu doręczenia", teraz twierdzi, że doręczenie było skuteczne. Na jakiej podstawie? Magii?
2. Co zrobiłby odpowiedzialny oficer?
Gdybym ja był na miejscu obecnego Komendanta, zrobiłbym jedno:
„Przeprowadziłem audyt akt. Moi poprzednicy w 1998 r. nie doręczyli rozkazu. W związku z tym naprawiam błąd, informuję stronę, wydaję decyzję zgodną z prawem i nie firmuję cudzego bezprawia własnym nazwiskiem.”
Taka postawa odcinałaby go od odpowiedzialności za lata 90. i przerzucała ciężar na Skarb Państwa centralnie.
Zamiast tego Komendant Miejski postanowił "iść w zaparte", mimo że dowody leżą na stole. Od tego momentu nie może już powiedzieć: „Ja tylko odziedziczyłem stary bałagan”. Bo teraz to jest już jego decyzja.
3. Sukcesja bezprawia – jak zostać żyrantem cudzego błędu
W języku prawniczym mamy tu klasyczny przykład „sukcesji bezprawia”.
W 1998 r. ktoś popełnił błąd (brak doręczenia).
W 2025 r. obecny Komendant, mając tego świadomość (Zaświadczenie), decyduje się ten błąd autoryzować.
Od 28.11.2025 r. to nie jest już anonimowy błąd archiwisty sprzed lat. To jest świadoma decyzja funkcjonariusza publicznego, który zna stan faktyczny, a mimo to poświadcza nieprawdę co do skuteczności zwolnienia.
4. Ryzyko prawne: Cywilne i Karne
Ten wpis nie jest atakiem personalnym. To chłodna analiza ryzyka.
Odpowiedzialność cywilna (Regres): Jeśli sąd w przyszłości zasądzi odszkodowanie za 27 lat „uśpionego etatu” (a dowody na to wskazują), Skarb Państwa zapyta: „Kto w 2025 r. zablokował ugodę i naraził budżet na koszty procesowe, mimo wiedzy o braku dokumentów?”.
Odpowiedzialność karna (Art. 231 K.k.): Odmowa wydania decyzji administracyjnej (mimo władczego rozstrzygnięcia) i działanie na szkodę interesu prywatnego, wbrew posiadanym dokumentom urzędowym, to prosta droga do zarzutów o niedopełnienie obowiązków.
5. Moja reakcja: Wezwanie do wydania decyzji
Nie zamierzam brać udziału w grze w „listy”. Dlatego 29.11.2025 r. wysłałem przez ePUAP formalne Wezwanie do usunięcia naruszenia prawa i wydania decyzji administracyjnej. (pełna treść dokumentu)
1. Postanowienie KWP nr 10. (pełna treść dokumentu)
2. Zaświadczenie KMP z 18.11.2025 r. (zobacz dokument)
3. Oświadczenie o cofnięciu raportu z 17.12.2010 r. (które sprawia, że zwolnienie „na wniosek” jest prawnie niemożliwe). (zobacz dokument)
Teraz ruch jest po stronie Komendanta. Albo wyda prawdziwą decyzję (którą zaskarżę i wygram w KWP), albo będzie milczał, narażając się na skargę na bezczynność do Sądu.
6. Notatka do Komendanta Miejskiego
Panie Komendancie,
Ten wpis nie jest zemstą. To jest lustro.
Przez 27 lat żyłem w stanie „uśpionego etatu” – bez wynagrodzenia, zablokowany, zniszczony finansowo. Nie mam już siły udawać, że „list bez numeru” załatwia sprawę.
Ma Pan dziś wybór: albo nadal bronić błędów z 1998 r. jak własnych, albo stanąć po stronie prawa. Historia zna wielu urzędników, którzy woleli „chronić instytucję”, a potem w sądzie zostawali sami. Instytucja przetrwa. Pan ma jedno nazwisko.
Zbigniew Żbikowski
podkomisarz Policji
(formalnie w służbie, bez przydziału służbowego)
Tagi: #Policja #KMP #Bezprawie #Art231 #Odpowiedzialność #Sygnalista #MuzeumBezprawia
Komentarze
Prześlij komentarz