ZARZUT WIDMO: jak rzecznik lubuskiej Policji mnie oczerniła, a potem formacja ścigała mnie za biedę, którą sama stworzyła Ten wpis to kolejny eksponat w Muzeum Bezprawia . Historia jednego zdania, rzuconego do gazety przez rzeczniczkę lubuskiej Policji , które na lata oblepiło mnie etykietą „podejrzanego oficera” – bez decyzji, bez wyroku, za to z bardzo konkretnymi skutkami w moim życiu zawodowym i rodzinnym. Rzecz dzieje się w okolicach 2006 roku . Po latach walki o byt, po bezprawnym ujawnieniu informacji z KRK i utracie pracy w cywilu, próbuję wrócić tam, skąd wszystko się zaczęło – do Policji . Przechodzę postępowanie kwalifikacyjne. Państwo, które wcześniej zepchnęło mnie w biedę, teraz ma szansę naprawić swój błąd i przyjąć mnie z powrotem. Zamiast tego uruchamia Zarzut Widmo . Gazeta Lubuska: „zastrzeżenia zdrowotne to nie jedyny powód” W „ Gazecie Lubuskiej ” ukazuje się tekst o wymownym tytule – o byłym antyterroryście, który chce wróc...
Komentarze
Prześlij komentarz