Dziennik Rozkazu 5123/1998: Jak z oficera zrobiono „kandydata”, żeby ominąć art. 42 ustawy o Policji
Dziennik Rozkazu 5123/1998: Jak z oficera zrobiono „kandydata”, żeby ominąć art. 42 ustawy o Policji
W poprzednich odsłonach Dziennika Rozkazu 5123/1998 pokazałem już, jak Policja:
- zamiast decyzji administracyjnej wysyła mi zwykłe pismo informacyjne („Paragraf 42”),
- tworzy z Komendanta „Jasnowidza”, który przerywa postępowanie tydzień przed badaniem lekarskim,
- zrzuca odpowiedzialność na ZUS, który z kolei odsyła mnie z powrotem do MSWiA (Dziennik Rozkazu 5123 – ZUS odsyła do MSWiA).
Dziś dokładam do Muzeum Bezprawia dwa kolejne eksponaty. To dokumenty, na których najlepiej widać, jak państwo:
- najpierw podejmuje decyzję o moim losie przy biurku Komendanta, zanim lekarz mnie w ogóle zobaczy,
- potem „przepisuje” mnie z oficera Policji na zwykłego „kandydata”, żeby ominąć art. 42 ustawy o Policji.
Dokument nr 1: KWP Gorzów – przerwanie postępowania „z datą wsteczną”
Pierwszy dokument to pismo Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie Wlkp., wysłane do mnie 17 maja 2006 r. W treści czytamy, że:
„W dniu 10.05.2006 r. Komendant Wojewódzki Policji w Gorzowie Wlkp. postanowił przerwać wobec Pana postępowanie kwalifikacyjne do służby w Policji (…) na podstawie § 9 ust. 2 rozporządzenia Ministra SWiA z dnia 23 stycznia 2006 r.”
Innymi słowy: według tego pisma moja procedura kwalifikacyjna została zakończona 10 maja 2006 r.
Problem polega na tym, że 17 maja 2006 r. ja już byłem w Poliklinice. Tego dnia:
- pobrałem kartę obiegową WKL MSWiA, (zobacz dokument str. 1 "Karty obiegowej")
- przeszedłem serię badań,
- chirurg wpisał do karty „żylaki”. (zobacz dokument str 2 "Karty obiegowej")
Mamy więc na osi czasu następujący „cud”:
- 10.05.2006 r. – Komendant Wojewódzki rzekomo przerywa postępowanie,
- 18.05.2006 r. – dopiero wtedy lekarz stwierdza istnienie żylaków w dokumentacji medycznej.
Żeby teoria o „żylakach jako jedynym powodzie” była prawdziwa, Komendant musiałby być jasnowidzem: podjąć decyzję 10 maja na podstawie badania, które odbyło się dopiero 17 maja.
Dokument nr 2: Departament Zdrowia MSWiA – z oficera robi się „kandydata”
Drugi dokument to pismo z 22 kwietnia 2008 r. z Departamentu Zdrowia MSWiA / Centralnej Komisji Lekarskiej. To odpowiedź na mój wniosek z 31.03.2008 r. o uchylenie orzeczeń lekarskich.
W tym piśmie MSWiA robi ze mną trzy rzeczy naraz:
- utrwala „linię żylakową” – twierdzi, że niezdolność do służby wynika z żylaków kończyn dolnych,
- degraduje mnie do roli „cywilnego kandydata” – mimo że jestem oficerem Policji,
- zamyka temat orzeczeń, uznając je za ostateczne i prawidłowe.
W piśmie pada wprost, że:
- do komisji zostałem skierowany „jako kandydat z cywila, a nie funkcjonariusz w służbie”,
- moja wcześniejsza służba i stopień podkomisarza Policji „nie stanowią podstawy” do stosowania kryteriów dla funkcjonariuszy czynnych,
- orzeczenia WKL i OKL o mojej niezdolności do służby z powodu żylaków są – zdaniem CKL – prawidłowe i ostateczne.
Co więcej, MSWiA odnosi się do faktu, że:
- pracowałem jako listonosz,
- miałem orzeczenie lekarza medycyny pracy ważne do 2009 r.
Jednak w ocenie CKL świadczy to jedynie o zdolności do pracy listonosza, a „nie ma znaczenia” dla oceny zdolności do służby w Policji. Innymi słowy: z tym samym zdrowiem mogę dźwigać torbę listonosza, ale nie mogę nosić kabury oficera Policji.
Co łączy te dwa dokumenty?
Zestawienie tych dwóch pism pokazuje bardzo jasno strategię państwa w mojej sprawie:
- Decyzja o „nieprzyjęciu” zapada przed badaniem Postępowanie zostaje przerwane 10 maja 2006 r., zanim lekarz 17 maja wpisze do karty „żylaki”. Oznacza to, że powód medyczny został doklejony po fakcie, jako wygodne alibi dla decyzji polityczno–kadrowej.
- Z oficera robi się „kandydata” W 2008 r. Departament Zdrowia MSWiA mówi mi wprost: dla potrzeb komisji byłem „kandydatem”, a nie funkcjonariuszem w służbie. Mój stopień i wcześniejsza służba są zepchnięte na margines. Dzięki temu można próbować ominąć art. 42 ustawy o Policji, który chroni funkcjonariusza bezprawnie zwolnionego, a nie przypadkowego petenta z ulicy.
- „Linia żylakowa” jako parasol ochronny Wydział Kontroli KWP, komisje lekarskie i Departament Zdrowia resortu mówią jednym głosem: żylaki. Problem w tym, że daty nie kłamią, a ścieżka dokumentów pokazuje, że to uzasadnienie doszyte do decyzji podjętej wcześniej. (zobacz pismo Wydziału Kontroli KWP - "Jedynym powodem przerwania postępowania kwalifikacyjnego żylaki")
Po co to wszystko? Żeby uciec od art. 42
Art. 42 ustawy o Policji mówi o sytuacji, gdy funkcjonariusz został bezprawnie zwolniony, a następnie uchyla się rozkaz albo stwierdza jego nieważność. Skutki są daleko idące:
- przywrócenie do służby na równorzędnym stanowisku,
- świadczenie pieniężne za okres pozostawania poza służbą,
- wliczenie tego okresu do stażu (ust. 6) i pełne konsekwencje finansowe.
Żeby tego uniknąć, państwo zastosowało prosty trik:
- w papierach przerwano moje postępowanie „kandydata”,
- w pismach z 2008 r. oficjalnie nazywa mnie kandydatem, a nie funkcjonariuszem,
- w 2025 r. Komendant Miejski w Zielonej Górze pisze, że nie ma podstaw do wydania decyzji w sprawie mojego statusu, bo przecież to „tylko cywilne roszczenia”.
W ten sposób moja wieloletnia służba, stopień podkomisarza i niedoręczony rozkaz 5123/1998 mają zniknąć pod etykietą „kandydata z żylakami”.
Eksponaty w Muzeum Bezprawia
Pismo KWP z 17.05.2006 r. (z decyzją datowaną na 10.05.2006 r.) i pismo Departamentu Zdrowia MSWiA / CKL z 22.04.2008 r. stają się dziś kolejnymi eksponatami w Muzeum Bezprawia. Razem pokazują:
- jak łatwo w polskiej administracji manipulować datami,
- jak można przepisać człowieka z funkcjonariusza na „kandydata”, gdy tak wygodniej dla budżetu,
- jak konsekwentnie przez lata budowano fałszywą narrację, żeby ominąć art. 42 ustawy o Policji i nie otwierać drogi do rozliczenia 27 lat zaległego uposażenia.
Zbigniew Żbikowski, podkomisarz Policji (formalnie w służbie – bez przydziału służbowego, bez doręczonego rozkazu o zwolnieniu, raz „funkcjonariusz”, raz „kandydat”, w zależności od potrzeb systemu)
Komentarze
Prześlij komentarz