Dziennik Rozkazu 5123/1998: Jak z oficera zrobiono „kandydata z cywila z żylakami"

Dziennik Rozkazu 5123/1998: Jak z oficera zrobiono „kandydata z cywila z żylakami”

W Muzeum Bezprawia dokładam dziś kolejny eksponat z linii „Komendant Jasnowidz”. To pismo z 22 października 2007 r. z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie Wlkp., które ma wytłumaczyć, dlaczego nie zostałem przyjęty z powrotem do służby. (przeczytaj artykuł)

Według autora pisma wszystko jest proste: to żylaki mnie pogrążyły, a ja byłem tylko zwykłym „kandydatem do służby”. Problem w tym, że inne dokumenty pokazują zupełnie inną historię: oficera Policji z niedoręczonym rozkazem zwolnienia, którego na potrzeby procedury kwalifikacyjnej cofnięto sztucznie do statusu „kandydata z cywila”.

Pismo KWP Gorzów Wlkp. z 22.10.2007 r. – oficjalna wersja: „był Pan kandydatem, niezdolnym do służby z powodu żylaków”.

Co twierdzi Komenda Wojewódzka w 2007 roku

Autor pisma z 22.10.2007 r. przypomina, że:

  • Komendant Wojewódzki Policji miał przerwać wobec mnie postępowanie kwalifikacyjne na podstawie § 9 ust. 2 rozporządzenia MSWiA z 23.01.2006 r. w sprawie postępowania kwalifikacyjnego do służby w Policji.
  • Jako powód przerwania wskazuje się orzeczenie Wojewódzkiej Komisji Lekarskiej MSWiA w Zielonej Górze, które miało stwierdzić moją niezdolność do służby w Policji z powodu żylaków kończyn dolnych.
  • Dodaje się, że Okręgowa Komisja Lekarska MSWiA w Poznaniu utrzymała to orzeczenie w mocy, więc – jak pisze KWP – nie ma podstaw do dalszego prowadzenia wobec mnie postępowania kwalifikacyjnego.

Na papierze wygląda to bardzo poważnie: są sygnatury, paragrafy, odwołania do rozporządzeń. Ale kiedy zestawimy to pismo z innymi dokumentami z tamtego okresu, konstrukcja zaczyna się sypać.

Problem pierwszy: żylaki jako alibi, decyzja sprzed badania

W innym eksponacie z Dziennika Rozkazu 5123/1998, w tekście „Komendant Jasnowidz”, pokazałem już pełną oś czasu z maja 2006 r.:

  • 10 maja 2006 r. – Komendant Wojewódzki przerywa wobec mnie postępowanie kwalifikacyjne.
  • 18 maja 2006 r. – stawiam się na komisję lekarską, chirurg dopiero wtedy wpisuje do karty rozpoznanie „żylaki kończyn dolnych”. (zobacz dokument)

Jeśli więc w piśmie z 22.10.2007 r. twierdzi się, że to orzeczenie lekarskie było powodem przerwania procedury, to pojawia się proste pytanie:

Jakim cudem Komendant mógł 10 maja przerwać postępowanie z powodu żylaków, które lekarz zdiagnozował dopiero 18 maja? 

W odpowiedzi można oczywiście próbować tłumaczyć się „pomyłką w dacie”. Ale wtedy cała opowieść Wydziału Kontroli zaczyna się rozłazić. Bo albo:

  • przerwano postępowanie bez żadnej podstawy medycznej (czysta decyzja kadrowo–polityczna),
  • albo orzeczenie lekarskie zostało użyte post factum jako wygodne uzasadnienie decyzji podjętej tydzień wcześniej przy biurku Komendanta.

W obu wariantach mówimy o nadużyciu procedury kwalifikacyjnej, a nie o uczciwej trosce o stan zdrowia funkcjonariusza.

Problem drugi: z oficera zrobiono „kandydata z cywila”

Jeszcze poważniejszy jest fragment, w którym KWP przedstawia mnie jako „kandydata do służby”, wobec którego stosuje się zwykłe przepisy rozporządzenia kwalifikacyjnego. Tak jakbym nigdy nie pełnił służby, nie miał stopnia podkomisarza, nie kończył Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie.

Ten sam motyw pojawia się później w piśmie Departamentu Zdrowia MSWiA z 22 kwietnia 2008 r., gdzie Centralna Komisja Lekarska MSWiA pisze wprost, że:

„Do komisji lekarskiej został Pan skierowany jako kandydat, a nie jako funkcjonariusz w służbie. Pełniona przez Pana w przeszłości służba w Policji oraz uzyskany stopień podkomisarza nie stanowią podstawy do stosowania kryteriów orzeczniczych właściwych dla funkcjonariuszy służby czynnej.”

To już nie jest zwykła interpretacja. To jest przepisanie mojego statusu z oficera na kandydata, i to z mocą wsteczną. Wygodnie dla systemu – bo wtedy można udawać, że:

  • niedoręczony rozkaz personalny z 1998 r. „nie istnieje” w praktyce,
  • art. 42 ustawy o Policji (przywrócenie do służby i świadczenie pieniężne) w ogóle nie wchodzi w grę,
  • całą sprawę można sprowadzić do „nieudanego naboru cywilnego kandydata z żylakami”.

Trzy wersje tej samej historii

Jeśli zestawimy wszystkie dokumenty, otrzymamy trzy sprzeczne wersje mojej sytuacji:

  1. 1998 r. – jestem funkcjonariuszem Policji, oficerem, wobec którego wydano rozkaz 5123 o zwolnieniu ze służby, ale nigdy nie doręczono mi go skutecznie. (zobacz dokument)
  2. 2006–2007 r. – w pismach KWP w Gorzowie Wlkp. jestem już tylko „cywilnym kandydatem do służby”, a powodem mojej eliminacji mają być żylaki.
  3. 2008 r. – Departament Zdrowia MSWiA oficjalnie potwierdza: „skierowany jako kandydat”; przeszła służba i stopień oficerski „nie mają znaczenia”.

Tak wygląda w praktyce „Policja chroniąca porządek prawny”: zamiast rozwiązać problem niedoręczonego rozkazu, przepisuje funkcjonariusza na kandydata, żeby uwolnić się od odpowiedzialności i pieniędzy.

Co z tego wynika prawnie

W prawie administracyjnym obowiązuje prosta zasada: status strony wynika z ustawy i z konkretnych aktów prawnych, a nie z wygodnej narracji organu. Jeżeli:

  • pełniłem służbę jako funkcjonariusz,
  • awansowano mnie na podkomisarza,
  • wydano rozkaz personalny o zwolnieniu, ale nigdy mi go nie doręczono,

to żadne późniejsze rozporządzenie o naborze kandydatów nie może zmienić ex post mojego statusu na „kandydata”. Organ ma obowiązek wyjaśnić sytuację zgodnie z Konstytucją i K.p.a., a nie szukać konstrukcji, które pozwolą mu uniknąć odpowiedzialności za własne błędy.

Pismo z 22.10.2007 r. jest więc kolejnym dowodem na to, jak system broni budżetu i wizerunku, a nie praw funkcjonariusza. Zamiast przyznać: „nie doręczono rozkazu, trzeba to naprawić”, próbuje się mnie cofnąć do roli „kandydata z żylakami”, który ma po prostu zniknąć z ewidencji. (zobacz Zaświadczenie Komendanta Miejskiego Policji w Zielonej Górze "brak potwierdzenia rozkazu 5123"")

Eksponat w Muzeum Bezprawia

Dlatego właśnie ten dokument trafia do Muzeum Bezprawia – jako lekcja z kreatywnego stosowania prawa w służbie wygody instytucji. Obok wcześniejszych eksponatów (pisma o przerwaniu postępowania z 10/17 maja 2006 r., orzeczeń WKL/OKL oraz stanowiska Departamentu Zdrowia MSWiA z 2008 r.) tworzy spójny obraz jednej praktyki:

Jeśli funkcjonariusz ma za dużo pytań i zbyt twarde dokumenty, zawsze można zrobić z niego „kandydata” i powiedzieć, że przeszkodziły żylaki.

Zbigniew Żbikowski, podkomisarz Policji (formalnie w służbie – bez skutecznie doręczonego rozkazu zwolnienia, za to z bogatą kolekcją dokumentów w Muzeum Bezprawia)



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

ZARZUT WIDMO. Jak Rzecznik Policji mnie oczerniła, a potem Policja ścigała mnie za biedę, którą sama stworzyła.

Muzeum Bezprawia: Czy Wy Też, Tak Jak Ja, Macie Prawomocny Wyrok Sądu, Który Pozwala Wam Popełniać Przestępstwa, By Spłacić Długi?

Muzeum Bezprawia – Akta: KRK → pracodawca → zwolnienie (łańcuch dowodowy 2001–2005)