Dziennik Rozkazu 5123/1998: skarga do WSA – 27 lat bez doręczenia, jedno kliknięcie w ePUAP

Dziennik Rozkazu 5123/1998: skarga do WSA – 27 lat bez doręczenia, jedno kliknięcie w ePUAP

W Muzeum Bezprawia przybywa dziś eksponat procesowy: skarga do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gorzowie Wlkp. na Postanowienie nr 11 Komendanta Wojewódzkiego Policji z 12.12.2025 r.

To ten moment, w którym po 27 latach od wydania rozkazu personalnego 5123/1998 i po serii pism, zaświadczeń, „wyjaśnień” oraz uników, sprawa formalnie trafia do sądu administracyjnego. Nie jako abstrakcyjny spór o paragraf, tylko jako historia funkcjonariusza, którego państwo najpierw pozbawiło środków do życia, a potem przez lata odmawiało wydania decyzji w sprawie jego statusu służbowego.

16 grudnia 2025 r. – skarga do WSA na Postanowienie nr 11 KWP w Gorzowie Wlkp. wysłana przez ePUAP. Po 27 latach od rozkazu 5123/1998 sprawa formalnie trafia na wokandę sądu administracyjnego.

Co jest przedmiotem skargi?

Skarga dotyczy Postanowienia nr 11 Komendanta Wojewódzkiego Policji w Gorzowie Wlkp. z 12.12.2025 r. (znak: K-F.1241.59.2025.JGB), w którym organ uznał, że Komendant Miejski Policji w Zielonej Górze „nie pozostaje w bezczynności” w sprawie mojego wniosku z 30.11.2025 r. o ustalenie statusu służbowego.

W ocenie KWP, wystarczyło, że Komendant Miejski wysłał dwa pisma informacyjne z dnia 28.11.2025 r. (zobacz dokument) i 04.12.2025 r. (zobacz dokument), odsyłając mnie na drogę cywilną, aby uznać, że sprawa została „załatwiona”. Skarga pokazuje, dlaczego jest to pozorne załatwienie i w istocie rażąca bezczynność.

Treść zaskarżonego postanowienia i dwa pisma informacyjne opisałem już w osobnym eksponacie:
(Dziennik Rozkazu 5123/1998: Postanowienie nr 11 – psychologia strachu w mundurze)

Nowy kluczowy eksponat: Zaświadczenie z 18.11.2025 r.

Zanim pojawiło się Postanowienie nr 11, Komendant Miejski Policji w Zielonej Górze wydał Zaświadczenie z dnia 18.11.2025 r., nr K.1800.2025.KN, na podstawie art. 217 K.p.a.. To krótki dokument, ale o wadze sejsmicznej.

Zaświadczenie KMP w Zielonej Górze z 18.11.2025 r., nr K.1800.2025.KN – organ stwierdza urzędowo, że w moich aktach osobowych brak jest dowodu doręczenia rozkazu personalnego 5123 z 16.11.1998 r.

W prostym języku: Policja sama urzędowo potwierdziła, że nie ma dowodu doręczenia rozkazu o moim zwolnieniu ze służby. Zaświadczenie wydane na podstawie art. 217 K.p.a. wiąże organ – to nie jest „uprzejma informacja”, ale oficjalne potwierdzenie stanu akt.

Skarga do WSA rozpoczyna się właśnie od tego dokumentu. To on jest dowodem na to, że:

  • rozkaz 5123/1998 nie wszedł do obrotu prawnego, bo nie został skutecznie doręczony,
  • organ nie ma prawa „domniemywać” doręczenia na niekorzyść funkcjonariusza,
  • odmowa wydania decyzji ustalającej mój status służbowy jest bezczynnością, a nie „brakiem kompetencji”.

Oś skargi: cztery filary

Całą, wielostronicową skargę można streścić w czterech głównych filarach. W każdym z nich punktem wyjścia są konkretne dokumenty, a nie moje przypuszczenia.

1. Brak doręczenia = brak skutecznego zwolnienia ze służby

Skarga pokazuje, że przyznany przez samą Policję brak dowodu doręczenia rozkazu 5123/1998 oznacza jedno: stosunek służbowy formalnie nie ustał. Akt, który nie został doręczony funkcjonariuszowi, nie wchodzi do obrotu prawnego i nie może być podstawą do „uznawania”, że ktoś został zwolniony.

Wbrew temu KWP próbował bronić tezy, że „skoro były inne dokumenty, to trzeba przyjąć, że rozkaz doręczono”. Skarga stawia sprawę jasno: organ ma działać na podstawie dowodów, a nie na podstawie wygodnych domniemań.

2. Wieloletnia strategia ucieczki od decyzji

Drugi filar to opis długiego łańcucha zaniechań i działań pozornych:

  • 1998 r. – rzekome zwolnienie bez przeprowadzenia komisji lekarskiej, mimo że schorzenia nabyte w służbie powinny być wtedy zbadane. (5% uszczerbku na zdrowiu w związku ze służbą)
  • 1999 r. – odmowa wypłaty zasiłku chorobowego. Policja twierdziła, że zostałem zwolniony; ZUS odsyłał do Policji. Efekt: brak świadczeń. (czytaj artykuł)
  • 2002 r.Sąd Rodzinny w sprawie o podwyższenie alimentów przyjmuje narrację, że jestem oficerem po WSPol w Szczytnie i ustala moje „możliwości zarobkowe” na 2900 zł, czyli jak dla czynnego funkcjonariusza – podczas gdy faktycznie pozostawałem bez uposażenia. (zobacz dokument)
  • 2006 r. – tzw. „chronologiczny absurd”: pismo o przerwaniu postępowania kwalifikacyjnego i karta obiegowa do komisji lekarskiej mają tę samą datę. Najpierw zapada decyzja o „ucięciu” postępowania, a dopiero później powstaje pretekst w postaci „żylaków kandydata z cywila”. (czytaj artykuł)
  • 2008 r. – formalna skarga do Komendanta Głównego Policji na niedoręczenie rozkazu, którą dziś pokazuję jako kolejny dowód ciągłości moich działań. (zobacz dokument)
  • 2010 r.oświadczenie o cofnięciu raportu o zwolnienie ze służby. Skoro rozkaz nigdy nie został doręczony, w świetle prawa pozostaję w służbie – więc cofam wniosek o odejście i potwierdzam gotowość do dalszej służby. (zobacz dokument)

Wszystkie te elementy skarga układa w jedną całość: organ przez lata wiedział, że sprawa nie jest zamknięta, ale zamiast wydać decyzję, wybierał milczenie lub działania pozorne.

3. Cyniczne wykorzystanie schorzeń nabytych w służbie

Trzeci filar dotyczy komisji lekarskiej w 2006 r. i sposobu, w jaki potraktowano moje schorzenia, w tym żylaki kończyn dolnych, uznane wcześniej za uszczerbek na zdrowiu nabyty w służbie.

W dokumentach z komisji zapisano mnie jako „kandydata do służby w Policji”, a nie funkcjonariusza, którego stosunek służbowy nie wygasł z powodu braku doręczenia rozkazu. Zastosowano więc ostrzejsze kryteria orzecznicze przewidziane dla kandydatów, a nie te właściwe dla funkcjonariusza w służbie stałej.

W skardze nazywam to wprost: czyn niegodziwy. Najpierw organ nie dopełnia obowiązku zbadania funkcjonariusza przy rzekomym zwolnieniu w 1998 r., a kilka lat później używa tych samych schorzeń – nabytych w służbie – jako pretekstu, by zablokować mój powrót.

4. Spirala finansowa i dramat rodzinny

Czwarty filar pokazuje, że za paragrafami stoją bardzo konkretne konsekwencje:

  • brak wypłaty zasiłku chorobowego i uposażenia,
  • powstanie długu alimentacyjnego, którego nie miałbym, gdyby organy działały zgodnie z prawem,
  • negatywna ocena w Sądzie Rodzinnym oparta na fałszywym założeniu, że jako oficer po WSPol „na pewno zarabiam 2900 zł”,
  • wieloletnie konsekwencje finansowe i rodzinne, które ciągną się za mną do dziś.

W skardze piszę wprost: państwo jedną ręką traktowało mnie jak zamożnego oficera, a drugą ręką – odmawiając wypłaty świadczeń – spychało w spiralę zadłużenia. To nie jest abstrakcyjna bezczynność. To konkretny model niszczenia człowieka papierami.

Co konkretnie wnoszę do WSA?

W petitum skargi proszę sąd o cztery rzeczy:

  1. Uchylenie w całości Postanowienia nr 11 Komendanta Wojewódzkiego Policji w Gorzowie Wlkp. z 12.12.2025 r.
  2. Stwierdzenie bezczynności Komendanta Miejskiego Policji w Zielonej Górze w zakresie rozpoznania mojego wniosku z 30.11.2025 r. o ustalenie statusu służbowego i skutków braku doręczenia rozkazu 5123/1998.
  3. Wymierzenie organowi grzywny i przyznanie mi sumy pieniężnej w maksymalnej wysokości, o której mowa w art. 149 § 2 P.p.s.a., z uwagi na to, że bezczynność ma charakter rażący.
  4. Zasądzenie kosztów postępowania według norm przepisanych.

W praktyce oznacza to tyle: domagam się, aby sąd administracyjny zmusił Policję do zrobienia tego, czego przez 27 lat unikała – wydania decyzji w sprawie mojego statusu służbowego, opartej na faktach, a nie na urzędniczych domniemaniach.

Dlaczego ten eksponat jest ważny dla Muzeum Bezprawia?

Ta skarga to nie jest pierwszy mój krok – to raczej podsumowanie 27 lat dokumentowania bezprawia. Wcześniej w Dzienniku Rozkazu 5123/1998 pokazałem m.in.:

  • jak z oficera w służbie stałej próbowano zrobić „kandydata z cywila z żylakami” – czytaj cz. 1 oraz czytaj cz. 2,
  • jak działa mechanizm „psychologii strachu w mundurze” wokół rozkazu 5123/1998 – opis Postanowienia nr 11.

Skarga do WSA jest naturalnym kolejnym krokiem – przenosi Muzeum Bezprawia z poziomu opisu na poziom formalnej kontroli sądowej. To nie będzie już tylko moja opowieść. To będzie sprawa w repertorium Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.

Jeżeli organy przez 27 lat nie potrafią wykazać doręczenia rozkazu o zwolnieniu funkcjonariusza ze służby, a mimo to twierdzą, że sprawa jest „zamknięta”, to nie obywatel jest problemem. Problemem jest państwo, które boi się przyznać do własnego błędu.

O dalszym biegu sprawy – odpowiedzi organu, stanowisku Prokuratorii (jeśli się pojawi) i wyroku WSA – będę informował w kolejnych eksponatach Muzeum Bezprawia.

Zbigniew Żbikowski, podkomisarz Policji (formalnie wciąż bez skutecznie doręczonego rozkazu zwolnienia ze służby, z kolejnym eksponatem procesowym w ręku)



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

ZARZUT WIDMO. Jak Rzecznik Policji mnie oczerniła, a potem Policja ścigała mnie za biedę, którą sama stworzyła.

Muzeum Bezprawia: Czy Wy Też, Tak Jak Ja, Macie Prawomocny Wyrok Sądu, Który Pozwala Wam Popełniać Przestępstwa, By Spłacić Długi?

Muzeum Bezprawia – Akta: KRK → pracodawca → zwolnienie (łańcuch dowodowy 2001–2005)